Rok 117 naszej ery był momentem apogeum Imperium Rzymskiego. Mapa panowania cesarza Trajana obejmowała wówczas największy obszar w historii Rzymu – od Brytanii po Mezopotamię, od Atlantyku po Morze Czarne. Zdobyto Dację (dzisiejszą Rumunię), Armenię, Mezopotamię, Asyrię i nawet partyjską stolicę Ktezyfon. Po raz pierwszy od założenia miasta nad Tybrem cesarstwo obejmowało niemal całe znane wtedy światu tereny cywilizowane.
Ale była to wielkość krótkotrwała. Jak przypomina historia, Trajan nie tyle podbił świat, ile zderzył się z jego granicą.

CYNICZNYM OKIEM: Rzymianie potrafili zdobyć pół świata, ale nigdy nie nauczyli się, że imperium to nie hotel – nie da się go powiększać bez końca bez rachunku za obsługę.
Trajan – imperator spoza Italii
Trajan był pierwszym cesarzem urodzonym poza Italią, w hiszpańskiej Italice, niedaleko dzisiejszej Sewilli. Karierę wojskową rozpoczął wcześnie, a do Rzymu przywiodła go lojalność wobec cesarza Nerwy, który adoptował go na następcę.
Gdy objął władzę w 98 roku, połączył ambicję budowniczego i stratega – wznosił akwedukty, porty i słynne Forum Trajana, ale też przesuwał granice imperium dalej niż ktokolwiek przed nim.
O ile podbój Dacji okazał się trwałym sukcesem, który utrzymał się przez niemal dwa stulecia, o tyle ekspansja na Wschód była błędem strategicznym. Granice wzdłuż Eufratu wymagały setek tysięcy żołnierzy, linie zaopatrzenia rozciągały się tysiącami kilometrów, a równocześnie wybuchły powstania Żydów w Judei, Egipcie i na Cyprze.
Imperium na granicy wyczerpania
Podboje Trajana ujawniły paradoks, z którym mierzyła się każda potęga starożytności – szybciej można było zdobywać, niż rządzić. Zdobyte miasta buntowały się szybciej, niż zdążano zbudować drogi i akwedukty. Parthowie, choć pokonani militarnie, zachowali suwerenność. A sam cesarz – już schorowany – zmarł w drodze powrotnej, w południowej Anatolii.
CYNICZNYM OKIEM: Trajan osiągnął granice świata i granice własnego zdrowia w tym samym roku. Historia, jak zawsze, ma poczucie ironii.
Po śmierci Trajana władzę objął Hadrian, który natychmiast wyciągnął wnioski. Zatrzymał ekspansję, oddał część ziem wschodnich i skupił się na konsolidacji. Na Brytanii zbudował mur – symboliczny i praktyczny znak, że imperium nie będzie już rosło, lecz się broniło.
Rok 117 n.e. na mapie to więc nie tylko triumf Rzymu, lecz także moment, w którym potęga zaczęła rozsadzać samą siebie. Jak każdy organizm, który osiąga rozmiar graniczny, imperium musiało wyhamować. I choć dziś mówimy o jego upadku wiele stuleci później, faktyczny punkt zwrotny nastąpił właśnie wtedy – w chwili, gdy Rzym był największy.


