100 myśliwców, 100 milionów, 100 pytań i złoty kibel – teatr Zełenskiego

Miał być antytezą korupcji, a staje się jej uosobieniem

Adrian Kosta
5 min czytania

W cieniu frontu, huku artylerii i kryzysu morale wśród żołnierzy, Wołodymyr Zełenski próbuje ratować to, co coraz trudniej utrzymać – zaufanie. Nie tylko do Ukrainy jako państwa walczącego o przetrwanie, ale też do siebie jako przywódcy, który miał być antytezą postsowieckiej korupcji, a staje się jej uosobieniem w wydaniu „wojny XXI wieku”.

W tym samym tygodniu, gdy Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) ogłosiło śledztwo w sprawie defraudacji 100 milionów dolarów w państwowej spółce Energoatom, prezydent Ukrainy podpisywał w Paryżu kontrakt z Emmanuelem Macronem na 100 francuskich myśliwców Rafale.

Jak zauważyło Le Monde: wojna o niebo i ziemię Ukrainy toczy się dziś również w sferze PR-u – między złotą toaletą, a stalowym kokpitem.

Skandal na wagę stu milionów. Rafale zamiast przeprosin

Sprawa, którą ujawniło NABU, jest jak scenariusz przewrotnie złej wersji „Sługi narodu”: Timur Mindich, dawny partner biznesowy Zełenskiego, miał brać udział w schemacie wyprowadzania środków z państwowej energetyki jądrowej.

Naloty w Kijowie ujawniły wizualną esencję postsowieckiej kleptokracji – plecaki wypchane gotówką, złote armatury, nagrania o praniu pieniędzy. Niektórzy Ukraińcy mówią już z goryczą: „Niech Zełenski pokaże nam Rafale, a my pokażemy mu rachunki z jego ministerstw.

W ramach śledztwa organy antykorupcyjne przeprowadziły nalot na luksusowe apartamenty ukraińskich polityków w Kijowie, w jednym z których znaleziono złotą toaletę, zdjęcia plecaków wypełnionych gotówką oraz nagrania audio z rozmowami urzędników na temat strategii prania brudnych pieniędzy.

toaleta

To nie pierwszy taki przypadek, ale pierwszy, który uderza w rdzeń obietnicy Zełenskiego – czystość zamiast cynizmu. Trzy lata wojny zdążyły jednak zweryfikować i moralność, i bohaterstwo. Front się przesuwa, morale kruszeje, a społeczeństwo widzi, że mit antykorupcyjnego prezydenta nie przetrwał ostrzału ani pieniędzy.

CYNICZNYM OKIEM: Wojna oczyszcza narody, ale rzadko ich elity.

Macron – w roli europejskiego pragmatyka – nie zrezygnował z gestu wsparcia. W atmosferze urzędowego chłodu, Zełenski podpisał w Villacoublay umowę na zakup 100 samolotów Rafale w perspektywie dekady. To nie tylko sprzęt wojenny. To symbol – mający pokazać, że Ukraina nadal jest częścią Zachodu, mimo że wewnętrznie coraz bardziej przypomina kraj pogrążony w wojennej oligarchii.

To będzie jedna z największych obron powietrznych na świecie,” oświadczył Zełenski pod paryskimi flagami. Wypowiedź godna przywódcy, ale nieco gorzej brzmi w kraju, w którym brakuje ludzi do obsadzania tych myśliwców.

Bo tysiące młodych mężczyzn w wieku 18–22 lat właśnie dostało prawo opuszczenia kraju. Rząd Zełenskiego złagodził restrykcje stanu wojennego, mimo chronicznych braków kadrowych w armii. W efekcie – front się kurczy, emigracja rośnie, a Europa zaczyna mówić o „zmęczeniu Ukrainą.”

Europa mówi: walczcie i się wytłumaczcie

Choć Bruksela i Paryż nadal formalnie stoją za Kijowem, ton rozmów zmienił się wyraźnie.
Jak mówi źródło w pałacu Elizejskim, przed przybyciem Zełenskiego:
Dokładnie wiedzą, czego od nich oczekujemy. Przejrzystość to obowiązek.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz – jeden z najtwardszych sojuszników ukraińskiej sprawy – pozwolił sobie na brutalną szczerość: „Oczekujemy energicznej walki z korupcją i wdrożenia reform, zwłaszcza w obszarze praworządności.”

I dodał równie dosadnie: „Ukraińscy młodzi mężczyźni nie powinni tłoczyć się w Niemczech, lecz służyć swojemu krajowi.

Ta wypowiedź przeszła przez Europę z siłą echo. Nawet wśród przyjaciół Ukrainy narasta poczucie, że bohater zaczyna tracić autorytet.

Rafale kontra rzeczywistość

Wojna z Rosją wymaga pieniędzy, sprzętu i ludzi – w tej kolejności. Ale żadna liczba Rafale nie zdoła zasłonić faktu, że Kijów ma coraz mniej żołnierzy, mniej zaufania i coraz więcej afer. Zachód patrzy teraz na Zełenskiego jak na balansującego iluzjonistę: jednej ręce pokazuje kontrakty, drugą ukrywa polityczne strzępy zaufania.

W tym samym czasie Rosja posuwa się pod Pokrovsk, miasto na wschodzie, które może otworzyć jej drogę w głąb Donbasu. Le Monde wskazuje, że Ukraina doświadcza krytycznego niedoboru ludzi gotowych do walki – nie tylko broni.

CYNICZNYM OKIEM: W kraju, gdzie brakuje żołnierzy, propaganda staje się nową linią frontu.

Wojna o wizerunek

Dla Francji, kontrakt na Rafale to inwestycja. Dla Zełenskiego – respirator. Ale oddech, który mu daje, może być krótki. Skandale finansowe, złote toalety i zamknięte oczy Zachodu zaczynają tworzyć wizerunkową pułapkę, w której prezydent Ukrainy wygląda bardziej jak przywódca oblężonej partii niż narodu.

Jak powiedział anonimowy były urzędnik w rozmowie Fox News:
Ludzie w kraju już widzą tę korupcję. Zełenski jest jej częścią, a nie ofiarą.

Wojna, która miała być testem wartości, coraz bardziej przypomina test cierpliwości – zarówno dla Ukraińców, jak i dla Zachodu. Bo jeśli „złota toaleta” stanie się symbolem tej wojny równie rozpoznawalnym jak „Rafale”, może się okazać, że Kijów przegrywa bitwę o coś cenniejszego niż terytorium: o moralny mandat do dalszej walki.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *