Każdy nowy rok na rynkach zaczyna się tak samo – od pewności siebie i krótkiej pamięci. Inwestorzy, uzbrojeni w wykresy, przewidywania i prezentacje o przyszłości świata napędzanego sztuczną inteligencją, ponownie ogłaszają rewolucję, która nigdy nie nadchodzi. Rok 2025 miał być początkiem złotej ery wirtualnych aktywów, a okazał się staromodnym przypomnieniem, że złoto i akcje są wiecznie młode, a obligacje starzeją się szybciej niż kiedykolwiek.
W 2025 roku inflacja nie odpuściła – nie przez cła, lecz przez erozję instytucji publicznych, które nie nadążają za gospodarką napędzaną kolejną falą inwestycji w sztuczną inteligencję. Amerykański Fed, jak zawsze „reagując elastycznie”, więcej ciął niż podnosił, co tylko rozgrzało gospodarczy piec. Rynki po raz kolejny udowodniły, że cykle zawsze wracają, a narracje zawsze gasną.
CYNICZNYM OKIEM: Rynki finansowe to jedyne miejsce, gdzie ta sama historia powtarzana co dekadę wciąż uważana jest za proroctwo.
Dziesięć prognoz dla ognistego roku
Rok 2026, według „ogniowego” zestawienia Makro Butlera, zapowiada się jako kombinacja euforii, paniki i lekkiej apokalipsy gospodarczej. Oto jego dziesięć finansowych proroctw:
- Fed zaciśnie śrubę mocniej, niż ktokolwiek się spodziewa.
- Indeks Dow Jones spadnie poniżej wartości 10 uncji złota, kończąc sen dolarowych optymistów.
- Amerykańskie spółki energetyczne zdetronizują sektor technologiczny i staną się gwiazdą S&P 500.
- Wskaźnik VIX eksploduje, przewyższając poziomy z kryzysu 2008 roku.
- Rentowność dziesięciolatek USA przekroczy 5%, kończąc erę „taniego pieniądza wiecznie”.
- Euro spadnie poniżej parytetu wobec dolara, a jen japoński przestanie być „bezpieczną przystanią”, gdy jego rentowności wzrosną powyżej 4%.
- Platyna po latach upokorzeń przewyższy złoto uncja za uncję.
- Pszenica niespodziewanie zostanie gwiazdą surowców – to zboże, nie stal, ma nakarmić inwestorów.
- I wreszcie: polityka dostarczy chaosu – Kongres USA jeszcze bardziej się podzieli, a rynki staną się jego zakładnikiem.

Tak wygląda świat 2026 – rok Ognistego Konia, w którym krótkoterminowe spekulacje przejadą się po marzeniach o stabilności. Dla inwestorów to lekcja znana, ale wciąż ignorowana: inflacja nie zniknęła, kapitał nie śpi, a cykle nie kłamią.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że Wall Street uczy pokory, to zapewne nigdy nie widział, jak inwestorzy po raz setny kupują tę samą bańkę – tym razem w opakowaniu z napisem „AI”.


